10/27/2012

Grzechy myślowe początkującego studenta psychologii cz.1

                                   Zdjęcie zaczerpnięte z/ Photo from: http://www.colourbox.com

 Stało się. Czasy, w których myśleliśmy, że najgorszym, co może nas spotkać to zająknięcie się na prezentacji maturalnej lub niezaproszenie na studniówkę są już za nami. Czas stanąć jako osoby niezwykle dojrzałe, pewne planów na przyszłość i tego, z jakim zawodem ją związać (tutaj wyobraźcie sobie mnie chrząkającą raz po raz) przed dylematem wyboru studiów. Z racji tematyki bloga, pominę rozważania na temat innych kierunków studiów. Skupmy się na jednej perspektywie: studiowanie psychologii i zacznijmy w końcu obalać mity i stereotypowe schematy myślowe.
  • Mit pierwszy- uczelnie uniwersyteckie są lepsze od prywatnych.
          Piszę to z całą świadomością kontrowersji, także jako jedna z ofiar tego typu myślenia. Początkowo uważałam, że prywatne uczelnie nie dość, że są nastawione jedynie na zarobek, to dodatkowo są źle postrzegane przez pracodawców. Nic bardziej mylnego. W gruncie rzeczy często okazuje się, że uczelnie prywatne, z racji posiadania większej ilości środków są w stanie zagwarantować lepszą jakość zajęć, nowocześniejsze rozwiązania technologiczne, lepszych wykładowców i ćwiczeniowców. Aby nie zostać posądzoną o propagowanie i reklamę prywatnych uczelni, powstrzymam się od konkretnego wyliczania, które uchodzą za jedne z lepszych. Oczywiście, istnieją uczelnie, w których oceny otrzymuje się za samo pojawienie się- i to niekoniecznie studenta na zajęciach, lecz przelewu na koncie, ale tych nie biorę pod uwagę. Także z racji tego, że uczelnie prywatne muszą walczyć o studentów i zachęcać ich, zajęcia są często bardziej zróżnicowane i ciekawsze, a życie studenckie i integracja, wspierana mocno przez samorząd studencki, jest częstsza i bardziej zintensyfikowana. Przytaczając przykład, znany mi z autopsji: gdy dziewczyna, studiująca na uniwersytecie wyznała, że pierwsze badania prowadziła dopiero, gdy zbierała materiały do pracy magisterskiej, witki mi opadły. Jako studentka uczelni prywatnej, mam za sobą przeprowadzone już 3 badania, które obejmowały nie tylko znalezienie próby badawczej, ale także opracowanie wyników w SPSSie, stworzenie własnego kwestionariusza i klucza oraz napisanie całościowego raportu, łącznie z uwzględnieniem dykusji nad wynikami. Nie wyobrażam sobie jak można znaleźć się w sytuacji takiej, że gdy mamy przed sobą napisanie i obronę pracy magisterskiej, skupiamy się na nauce technicznej strony wykonania tego zadania, bo na pewno zabiera to czas, potrzebny na dbanie o jego jakość.
  • Mit drugi- psychologia to kierunek stricte humanistyczny, a nie ścisły.
Po maturze byłam przeszczęśliwa, że mam w końcu kontrolę nad tym, czy będę mieć styczność z moimi życiowymi koszmarkami czyli matematyką, chemią i fizyką. Myślałam, że idąc na psychologię, bardziej będę się stykać z dziedzinami pokrewnymi filozofii, niż matematyce. A tu kuku, a kuku zwie się "statystyka". Paskudna rzecz, znośna jedynie dla tych szczęśliwców, którzy w stanie spojrzeć na nią przez pryzmat bycia tym szczerze zainteresowanym. Jednak jako osoba, która w międzyczasie studiowała równolegle drugi kierunek, który także obfitował w nikomu przyjacielskie świństwa, mogę powiedzieć, że różnica dotyczy jednej kwestii: przydatności. Jeśli idziemy na te nudziarstwa z nastawieniem, że będzie to rzecz przydatna i nie da się tego przeskoczyć, jeśli chcemy robić badania, a nie tylko uczyć się teorii- wtedy unikniemy mroczków przed oczami. Co nie może, jednakże, wykluczyć pojawienia się ich od czasu do czasu :) Czeka nas jeszcze biologia i biochemia. Reszta przedmiotów nie jest aż tak "ścisła". Czemu nas tak męczą? A no, jeśli psychologia ma być określana jako nauka- nauka społeczna, używająca paradygmatu przyrodniczego, to pewne naukowe standardy muszą być zachowane. Jeśli zrezygnowalibyśmy ze statystyki, musielibyśmy także zrezygnować z rzetelnych, naukowych badań i wówczas wrócilibyśmy do poprzednich wieków, gdy psychologia była jedną z gałęzi filozofii.
  • Mit trzeci-  psychologia jest łatwym kierunkiem.
Łatwo domyślić się źródła tego mitu. Pierwszy rok na psychologii zazwyczaj jest wprowadzający- uczysz się o podstawowych zjawiskach społecznych, poznajesz terminologię używaną na co dzień przez profesjonalistów i początkowo "wdrażasz się" i "wtłaczasz" sobie sposób myślenia psychologa. Może się to wydawać łatwe o tyle, że zjawiska takie jak alienacja, wykluczenie społeczne, cechy takie jak nieśmiałość, otwartość na doświadczenia czy też mechanizmy takie jak wycofywanie się czy unikanie kontroli są obserwowalne każdego dnia. Hardcore zaczyna się na trzecim roku, gdy niejako zaczynasz się ukierunkowywać- wybierasz ścieżkę psychologa klinicznego, psychologa zarządzania, psychologa rehabilitacji lub sportu. Wtedy wchodzisz głębiej w interesującą Cię tematykę, aby poznać ją "od podszewki". Jednak przez pierwsze dwa lata, uczysz się (co prawda powierzchownie) różnych aspektów psychologii- psychologii rozwoju, społecznej, historycznej itd. W końcu musisz wiedzieć jakie jest pole wyboru, co jest korzystne w późniejszym czasie, jednak dla osoby zainteresowanej głównie zaburzeniami osób dorosłych, psychologia rozwoju czyli uczenie się o rozwoju człowieka od momentu opuszczenia matczynego łona, może być uciążliwa.

Ciąg dalszy obalania mitów niebawem :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz